Zaznacz stronę

Gry dla początkujących graczy

Lista gier sprawdzonych w boju.

polecane gry plaszowe dla początkujących graczy

Od dawna nosiłem się z zamiarem stworzenia własnej polecajki gier dla początkujących — takich, które pozwolą nowym adeptom sztuki rzucania kostką i tasowania kart wejść do naszej sympatycznie zakręconej planszówkowej rodziny.

A że akurat trafiła się ku temu podwójna okazja, to aż żal było nie skorzystać.

Po pierwsze, zbliża się okres prezentowy: Mikołajki oraz Święta Bożego Narodzenia, czyli czas, kiedy można bezkarnie kupować sobie gry „dla kogoś”, a potem i tak grać w nie samemu.

Po drugie, portal Planszeo, jak co roku, zbiera grupę śmiałków, którzy w pogardzie mając tnące szpony mrozu i słońce pustyni przygotowują zestawy polecanych tytułów, by świat miał czym grać, gdy makowiec już stygnie, a barszcz dopiero się grzeje.

To, co dla was przygotowałem, to lista gier sprawdzonych przeze mnie w boju — takich, na których sam się ukształtowałem jako planszówkomaniak, oraz tych, dzięki którym wprowadziłem do hobby dziesiątki, jeśli nie setki nowych graczy. I niektórym z nich nadal tłumaczę zasady, bo — umówmy się — nie każdy rodzi się z instrukcją w ręku. Ale jak mawiała moja babcia: nie ma co strzępić pióra czas na walkę tzn. na granie.

Usiądźcie więc, drodzy planszówkoentuzjaści, weźcie w dłoń herbatę, kakao, grzaniec lub cokolwiek dodaje wam +2 do koncentracji — i posłuchajcie.

Nowa Ziemia

WawaGra 2025 – Planszówki wracają na PGE Narodowy

Nowa Ziemia – gra od wydawnictwa Nasza Księgarnia, dla 2–4 graczy, autorstwa samego Rainera Knizii.

To moje najnowsze odkrycie: tytuł genialny wprost dla początkujących graczy, ale też świetna propozycja na moment, gdy po ciężkim, soczystym eurasku człowiek chciałby choć na chwilę przestać analizować trzy tury do przodu i po prostu… oddychać.

W „Nowej Ziemi” przenosimy się do Szkocji (wersja łatwiejsza) albo do Irlandii (minimalnie trudniejsza — ale naprawdę tylko odrobinę, żadnej paniki). Co turę wykładacie na planszę płytkę, tworząc farmy, elektrownie i osady. Wybieracie odpowiednie pola, by złapać dodatkowe punkty za kontrolowanie portów, zamków i katedr. I właściwie… to tyle. Siadacie, układacie, punktujecie — żadnych fajerwerków, ale za to elegancko, sprytnie i przyjemnie.

To gra, która po prostu robi robotę. 

Zasady tłumaczy się w pięć minut, pierwszą partię rozgrywa w kolejne dziesięć, a po chwili wszyscy już kombinują, gdzie tu jeszcze upchnąć farmę, żeby zgarnąć te słodkie punkciki z portu.

„Nowa Ziemia” ma w sobie ten kniziowy urok: jest prosta, ale daje satysfakcję, szybka, ale nie banalna, a przede wszystkim — chce się do niej wracać. Jeśli szukacie tytułu, który sprawdzi się zarówno z początkującymi, jak i jako lekki przerywnik między cięższymi grami, to macie przed sobą pewniaka.

Polecam z czystym, planszówkowym sumieniem.

WawaGra 2025 – Planszówki wracają na PGE Narodowy

Zamek Kombo

Zamek Kombo to gra od wydawnictwa Lucky Duck Games dla 2–5 graczy i kolejne moje tegoroczne odkrycie, które warto mieć pod ręką.

Tym tytułem otwieram albo zamykam prawie każde spotkanie planszówkowe ostatnich tygodni, bo działa zawsze — od pierwszej rekrutacji po ostatnie punkty. Zasady są proste: w swojej turze wybierasz jedną postać z wioski lub miasta i umieszczasz ją w swojej siatce kart 3 × 3, co od razu daje poczucie, że coś kombinujesz, a nie tylko machasz kartami.

Gra trwa 9 rund i w każdej zatrudniasz jedną postać, więc wszystko płynie szybko i bez przestojów, a każda decyzja naprawdę ma znaczenie. Do tego jest mnóstwo kombinacji — aż 78 unikalnych postaci, z których każda ma własną zdolność i daje punkty za spełnienie warunku na karcie, więc kombinowanie nigdy się nie nudzi.

W trakcie gry zdobywasz też złoto i klucze, które można wydać na kolejne rekrutacje albo po prostu gromadzić, żeby poczuć się jak prawdziwy władca zamku. 

Całość jest lekka, dynamiczna i wciągająca, sprawdza się zarówno z początkującymi, jak i w roli krótkiego, przyjemnego przerywnika między cięższymi tytułami, a przy tym bawi i nie wymaga mozolnego studiowania instrukcji.

Catan: Gra planszowa od wydawnictwa Galakta, w mojej kolekcji od około 2002 roku, jeszcze jako „Osadnicy z Catanu”, to klasyka, która nigdy się nie starzeje.

Gra dla 3–4 osób, w której zarządzacie zasobami, budujecie i rozwijacie swoje osady, a przy tym handlujecie między sobą, używając strategicznego myślenia i umiejętności negocjacyjnych — czyli tego, co zwykle kończy się tym, że ktoś krzyczy: „Nie, nie dam ci drewna za owce!”.

Mam do niej ogromny sentyment i staram się przynajmniej raz do roku usiąść do partii, żeby przypomnieć sobie, jak to jest kombinować, przekupywać i czasem bezczelnie kraść surowce od sąsiadów. Gorąco polecam, zwłaszcza jeśli lubicie gry, które uczą, że w życiu jak w Cataniu — najlepiej kombinować, negocjować i nie ufać nikomu do końca.

Carcassonne

Carcassonne gra

Carcassonne od wydawnictwa Bard to niestarzejący się klasyk do 2 do 5 graczy, w który chyba rozegrałem najwięcej partii w całej mojej planszówkowej karierze.

Gracze losują elementy planszy i dokładają je na stół, tworząc zamki, drogi, rzeki i łąki, a przy okazji kombinują, jak przejąć nad nimi kontrolę. Im więcej kafelków pojawia się na planszy, tym obiekty robią się większe, a czasem wręcz ogromne, i niekiedy nawet łączą się w gigantyczne struktury. Gdy dany obiekt zostaje ukończony — np. miasto czy droga — gracz kontrolujący go zdobywa punkty, a jego znacznik wraca do niego, gotowy do dalszych podbojów.

Trzeba jednak uważać, by nagle nie odkryć, że wszystkie nasze znaczniki wylądowały na nieukończonych obiektach — w takiej sytuacji nie zdobywamy kolejnych punktów, co bywa bolesne niczym zgubienie ostatniego kafelka w strategicznej zagadce.

Celem gry jest oczywiście zdobycie jak największej liczby punktów, a rozgrywka kończy się, gdy wyczerpią się wszystkie kafelki do dokładania na stół.

Carcassonne to świetna, prosta gra strategiczna, wciągająca, łatwa do nauczenia, a przy tym pełna momentów, które wywołują uśmiech, frustrację i radosne okrzyki „Mój zamek!”. Moim prywatnym zdaniem jak zaskoczy konieczne posiadanie dodatków Karczmy i Katedry i Kupcy i Budowniczowie.

Wsiąść do Pociągu: Europa od wydawnictwa Rebel, dla 2–5 graczy, to klasyk, który wciąż świetnie się sprawdza.

Na początku rozgrywki każdy gracz otrzymuje karty biletów – czyli cele, które będzie starał się zrealizować, łącząc odpowiednie miasta nieprzerwaną trasą kolejową. Aby to zrobić, dobiera się kolorowe karty wagonów i zagrywa je w zestawach odpowiadających wybranym odcinkom na mapie. Kawałek po kawałku budujemy więc swoje trasy, kombinujemy, blokujemy innych graczy i marzymy o trasach marzeń, które uda nam się ukończyć. Sam prawie zawsze gram w tę grę z ogromną przyjemnością — bo nic tak nie cieszy, jak perfekcyjnie doprowadzona linia kolejowa i triumfalne „Mój pociąg pierwszy!”

Azul gra planszowa

Azul

Azul od wydawnictwa Rebel, dla 2–4 graczy, to gra, w której wcielacie się w artystów tworzących przepiękne mozaiki na ścianach pałacu w Évorze na zlecenie króla.

Każdy gracz układa swój własny fragment układanki, korzystając z elementów dostępnych u wspólnych dostawców. Zwycięży ten, kto najlepiej wypełni swoją przestrzeń, dobierając kafelki strategicznie i planując ruchy z wyprzedzeniem — czyli kombinując niczym architekt-marzyciel z lekkim ADHD. 

W każdej rundzie gracze wybierają płytki z warsztatów dostawców i układają je w swoich magazynach, a potem jednocześnie przenoszą je na ścianę pałacu. Układ płytek jest losowy, dzięki czemu każda partia jest inna i nieprzewidywalna — trochę jak życie, tylko mniej dramatyczne i z mniejszą liczbą kotów w tle. Po ułożeniu kafelków podlicza się punkty, a gra toczy się dalej, pozwalając śledzić zarówno własną pozycję, jak i strategię przeciwników. Rozgrywka kończy się, gdy ktoś z graczy ukończy poziomy rząd 5 płytek na swojej ścianie, zdobywając koronę najlepszego mozaikowego artysty.

Azul to elegancka, szybka i wciągająca gra, która zachwyca zarówno oko, jak i mózg, a przy okazji zapewnia sporo śmiechu i satysfakcji z perfekcyjnie dopasowanych kafelków.

Splendor to klasyk, który zazwyczaj świetnie sprawdza się wśród początkujących graczy, choć i weterani też znajdą w nim coś dla siebie.

W czasie rozgrywki zbieramy znaczniki klejnotów i złota, które służą do kupowania kart rozwoju — tych dających punkty prestiżu lub przydatne bonusy. Bonusy pozwalają kupować kolejne karty mniejszym kosztem, dzięki czemu wkrótce możemy zaszaleć przy drogich kartach i poczuć się jak prawdziwy magnat z renesansu. Zbieranie odpowiednich zestawów kart pozwala również zdobyć sympatię arystokratów, którzy dorzucają dodatkowe punkty prestiżu — a kto nie chciałby mieć kilku dostojnych fanów na swojej liście osiągnięć? Rozgrywka kończy się, gdy ktoś pierwszy osiągnie 15 punktów, a zwycięża osoba z największą liczbą punktów po finałowej rundzie. Gra jest szybka, elegancka i wciągająca, a przy tym daje mnóstwo satysfakcji z perfekcyjnie złożonych „klejnotowych kombinacji”.

Ja polecam, bo Splendor to jeden z tych tytułów, w które zawsze chce się zagrać, nawet jeśli nie masz klejnotów w kieszeni.

Qwirkle od Naszej Księgarni (od 2 do 4 graczy) to gra o zasadach tak prostych, jak dopasowywanie kolorów i kształtów, ale wymagająca taktyki i planowania, jeśli chce się wygrać.

Gromadzisz punkty, układając drewniane płytki w wiersze i kolumny z symbolami w tym samym kolorze lub kształcie, a największe premie zdobywasz, gdy uda Ci się dopasować płytkę do kilku innych naraz — czyli trochę jak układanie puzzli na sterydach. Klucz do zwycięstwa to wyobraźnia, spostrzegawczość i odrobina szczęścia, bo czasem przeciwnik psuje Ci idealny układ jednym ruchem. Wygrywa ten, kto zgromadzi najwięcej punktów, a przy tym Qwirkle jest tak efektowne i wciągające, że nawet najwięksi sceptycy chętnie sięgną po kolejną partię. To świetna propozycja dla rodzin, znajomych i wszystkich, którzy lubią trochę kombinować, planować i przy okazji nieco podrażnić umiejętności rywali.

WawaGra 2025 – Planszówki wracają na PGE Narodowy

Oczywiście gier na początek jest mnóstwo, jednak te które wymieniłem, zdecydowanie polecam, sprawdziłem i widziałem na własne oczy jak wciągają kolejne osoby w te nasze lekko zakręcone hobby, jeśli jednak macie własne typy – zapraszam śmiało do dopisywania w komentarzu.

Dzięki za przeczytanie artykułu.
Konrados Punkt Zwycięstwa

Loading spinner