Zaznacz stronę

Komiksowe punkty zwycięstwa luty 2026r.

Trzy – a nawet cztery komiksy, które przykuły moją uwagę – krótko i subiektywnie.

Cmentarne historie z czarnym humorem – Opowieści Grabarza

Czołem – Dziś kolejny wpis o komiksach. Tym razem podrzucam kilka ciekawych powieści graficznych, które miałem przyjemność przeczytać w lutym 2026 roku.

Choć miesiąc jest krótszy od pozostałych, zimowa aura i siarczysty mróz skutecznie zachęcały do zostawania w domu. A kiedy już zostaje się w ciepłym pokoju, możliwości są dwie: planszówki albo dobry komiks – a najlepiej jedno i drugie. Luty okazał się całkiem dobrym miesiącem na nadrabianie zaległości czytelniczych. Kilka tytułów od dawna spoglądało na mnie z półki z wyrzutem, więc w końcu postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Część komiksów została więc oficjalnie „odkurzona”, otwarta i – co najważniejsze – przeczytana. Półka wstydu może i nie zniknęła, ale przynajmniej na chwilę straciła część argumentów.

Tradycyjnie traktujcie ten wpis jako krótki raport z frontu walki z zaległościami. Front ten jest co prawda dość specyficzny, bo polega głównie na siedzeniu w fotelu, przewracaniu stron i popijaniu … herbaty, ale ktoś przecież musi się tym poświęceniem wykazać.

Zapraszam więc do przeglądu komiksów, które towarzyszyły mi w lutowe wieczory. Każdy z nich był na swój sposób małą podróżą – czasem lekką i rozrywkową, czasem bardziej refleksyjną. Właśnie za to lubię komiksy najbardziej: za ich zdolność do zatrzymania nas na chwilę w biegu codzienności i przypomnienia, że dobra historia potrafi rozgrzać równie skutecznie jak kubek gorącego naparu z imbiru w zimowy wieczór.

Mam nadzieję, że wśród poniższych tytułów znajdziecie coś, co również was zatrzyma na moment – i pozwoli choć na kilka stron zanurzyć się w czyimś świecie, opowiedzianym obrazem i słowem.

Cmentarne historie z czarnym humorem – Opowieści Grabarza
Cmentarne historie z czarnym humorem – Opowieści Grabarza
Cmentarne historie z czarnym humorem – Opowieści Grabarza

Cmentarne historie z czarnym humorem – Opowieści Grabarza

Komiks autorstwa Piotra Wojciechowskiego „Śmiechowskiego” ukazał się nakładem wydawnictwa Kultura Gniewu. Jak udało mi się doczytać (a chwilę w internetach jednak spędziłem), album ten jest zbiorem historii, które wcześniej pojawiały się na łamach magazynu „AKT” oraz były publikowane przez Pracownię Plastyczną w kilku osobnych tomach – a także materiały dodatkowe. Krótko mówiąc: jeśli ktoś wcześniej przegapił te historie w rozproszonej formie, tutaj dostaje je w jednym miejscu – niczym porządnie zebrane plotki z kilku lat życia pewnej bardzo nietypowej parafii.

Głównym bohaterem „Opowieści Grabarza” jest grabarz Józef. Album zbiera jego przygody w formie krótkich historyjek oraz bardziej rozbudowanych opowieści. Świat Józefa to swojska, bardzo klimatyczna wieś przesiąknięta realizmem magicznym – diabełki, stworki, kostucha, grzyby, aniołki.

Grabarz Józef zawsze słucha miejscowego proboszcza (nawet się go boi), potrafi stanąć oko w oko z kostuchą jak równy z równym, nie narzeka, nie skarży się i nie wydaje się przytłoczony – nie jest pogrążony w depresji ani pozbawiony nadziei.
Wojciechowski akcentuje prowincjonalne zwyczaje, oddając im szacunek, i tworzy przy tym sporą dawkę absurdalnego humoru. Grabarz balansuje między pobożnością, codzienną posługą i obowiązkami a swoimi ludzkimi słabościami. Historie, w których pojawiają się np. dmuchany Kopytek marzący o zastaniu ministrantem, ksiądz-zombie, Baba Jaga marnująca cukier czy jedzenie kotletów w piątek, bawią, a jednocześnie skłaniają do refleksji nad życiem i śmiercią.

Rysunki Wojciechowskiego od razu przyciągają uwagę – prostota i precyzja linii sprawiają, że każda scena tętni życiem, a szczegóły, które na pierwszy rzut oka wydają się zabawne lub dziwaczne, potęgują wrażenie, że świat wsi jest jednocześnie realny i przesycony magią. Dialog dodają opowieści subtelnego humoru, który nigdy nie przysłania głębi historii. Komiks ten to nie tylko komedia – to pełna uroku, dziwaczna i czuła refleksja nad codziennością, w której granica między rzeczywistością a fantazją jest tak cienka, że czasem trudno stwierdzić, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie.

Moja ocena 8/10.

Upadek – życie, które nagle się zmienia

Upadek – życie, które nagle się zmienia

Są takie komiksy, po których nie wiesz, czego się spodziewać zanim ich nie przeczytasz – i takim właśnie był „Upadek” autorstwa Mikaela Rossa, wydany w Polsce przez wydawnictwo Timof i Cisi Wspólnicy.

Główny bohater, Noel, miał całkiem zwyczajne życie: kochającą mamę, codzienne radości i zaplanowany koncert AC/DC. Wszystko zmienia się w jednej chwili – matka trafia do szpitala po udarze, a on zostaje wrzucony w nieznany świat Neuerkerode, ośrodka opieki w Dolnej Saksonii. Tam musi odnaleźć się wśród obcych ludzi, nowych zasad i codzienności zupełnie innych od tej, którą znał w Berlinie. Historia jest momentami zabawna, czasem smutna, a najczęściej niejednoznaczna – bo życie takie właśnie bywa. Clue tej opowieści to sposób, w jaki autor konfrontuje banalne prawdy z codziennością osób z niepełnosprawnością intelektualną. To temat zbyt rzadko poruszany w komiksie (a nawet w innych środkach ekspresji) – a to ważne nie tylko z punktu widzenia sztuki, ale i edukacji.

 

„Upadek” pozwala spojrzeć inaczej na ludzi, którzy często są blisko nas, ale wobec których reagujemy lękiem albo protekcjonalnie – rozmawiając nie z nimi, lecz z naszym wyobrażeniem o ich ograniczeniach (a może to ograniczenie jest bardziej w nas). Jednocześnie komiks nie jest wcale przygnębiający – potrafi rozśmieszyć i wzruszyć, czasem w tej samej scenie. W pełni zasłużenie zdobył Nagrodę Max und Moritz dla najlepszego niemieckiego komiksu w 2020 roku.

Moja ocena: 8/10.

Upadek – życie, które nagle się zmienia

Szczególne podziękowania dla Tomka za polecenie tego komiksu (jak i „Nirwana jest tu” tego samego autora – który już jakiś czas temu przeczytałem z porównywalnym zachwytem i do przeczytania którego gorąco zachęcam).

Nirwana jest tu. Mikael Ross

Nirwana jest tu
Skorpion. Tom 1 – mieszanka przygody, historii i mistrzowskich rysunków

Skorpion. Tom 1 – mieszanka przygody, historii i mistrzowskich rysunków

Komiks wydany przez wydawnictwo Egmont, do którego zbierałem się długo … oj bardzo długo. Ale jeśli szukacie komiksu, który wciąga od pierwszej strony, „Skorpion. Tom 1” to strzał w dziesiątkę.

Akcja przenosi nas do drugiej połowy XVIII wieku do Rzymu, gdzie tytułowy Skorpion – awanturnik, miłośnik pięknych kobiet i dobrego życia – para się nietypowym zajęciem: eksploracją grobowców i sprzedawaniem relikwii. Wszystko zmienia się, gdy jego przeszłość przyciąga uwagę wszechpotężnych, starożytnych rodów, które od wieków rządzą Europą z cienia.

Scenariusz Stephena Desberga jest pełen przygód, tajemnic i subtelnej erotyki, ale to rysunki Enrico Mariniego robią prawdziwe wrażenie. Klimat XVIII-wiecznego Rzymu, detale architektury, kostiumy i mimika postaci sprawiają, że każdy kadr można oglądać jak obraz.
„Skorpion” to lekka, przyjemna lektura, która nie nuży, a fabuła, choć prosta, potrafi wciągnąć. Idealny wybór, jeśli lubicie historie z mieszanką akcji, przygód, szpady i subtelnej tajemnicy – i przy okazji chcecie nacieszyć oko świetnymi ilustracjami.

Moja ocena 7/10

uśmiechnięty mężczyzna z brodą na tle ściany z ułożonymi opakowaniami gier planszowych

P.s. Opinia przedstawiona w tym wpisie jest subiektywnym spojrzeniem autora. Wydawcy nawet nie wiedzą, że nabyłem te komiksy 😉. Szczególne podziękowania kieruję do mojego brata, Krzysztofa S., za udostępnienie fotografii.

Konrad „Konrados” Staniszewski

Loading spinner