Dziś w ten jesienny listopadowy dzień mam przyjemność podzielić się w kilku słowach swoimi spostrzeżeniami na temat gry, którą przekazało nam wydawnictwo Portal Games. Udamy się w związku z tym do kolorowego prekolumbijskiego świata na terenie obecnego Meksyku, aby zapoznać się z kulturą Azteków i może odrobinę podszkolić w języku nahuatl. Nie przedłużając zapraszam do lektury i dzielenia się swoimi uwagami w komentarzu.

Coatl - plansza zasobow

plansza zasobów – i ułożone coatle

Wprowadzenie

Kiedy we wrześniu bieżącego roku wyruszyłem na swoją cykliczną eskapadę po terenach Ameryki Północnej w rejony jeziora Texcoco (czyli na słone bagna, które po jeziorze zostały), nawet nie sądziłem, że sprawy przybiorą taki obrót jaki przybrały. Gdy strudzony wędrówką usiadłem przy ognisku i rozpocząłem szykowanie wieczornej strawy (oczywiście miejsce zobowiązuje – posiłek był przygotowywany przy użyciu zboża Indian i znacznej ilości xitomatl) pojawiły się nie wiadomo skąd trzy dość dziwaczne postacie.

Czy ty jesteś Konrados ? – rzekły chórem przybyłe stwory.

Ja żem jest – odparłem z lekkim zainteresowaniem i mieszałem zawartość mojego kociołka.

A to dobrze – odparła najwyższa postać.

A czy to prawda, że Ty umiesz w gry ? – rzekła ta najbardziej żółta.

No nie wiem … – zacząłem z wrodzoną skromnością – no trochę potrafię, czy chcecie żebym wam coś polecił, coś zaproponował na wieczorną rozgrywkę ? – zapytałem lekko zaintrygowany.

Usłyszałem dość dudniący śmiech przeszyty nutką szyderstwa, później jakiś nieskrępowany blask przeszył powietrze eksplodującym świstem. Na ziemi pojawiła się jakby czerwona poświata, która sprawiła, że do tej pory zielona roślinności zmieniła swoją barwę na … mniej zieloną (ale ciemno było i nie do końca widziałem). I wtedy ją ujrzałem … emanowała żółtawą poświatą.

Przybywamy z Portalu – usłyszałem.

Skąd ? – dopytywałem bo coś chyba źle usłyszałem.

Z Portal Games z Knurowa od samego Prezesa, który wysłał mnie czyli Yacatecuhtli oraz Xochiiquerzal po prawej i Cihuacoatl po lewej abyśmy przekazali Ci tę oto grę.

Moim oczom ukazało się lewitujące przede mną pudełko … odczytałem tytuł.

Koatl … – zmarszczyłem brew i zwinnie ziewnąłem.

Źle to czytasz człowieku, to jest Ko-At-Ul !!! a jak już pograsz to napisz co o tym myślisz, świat może przez to stanie się lepszy … albo nie.

Po czym nastała ciemność i obudziłem się, tuląc do siebie pudełko z grą … a kociołek właśnie wykipiał.

Coatl - ułożone węże, karty świątyni i pudełko

Coatl – skończone węże, w tle karty świątyni i pudełko

Początek

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Portal Games (👉 KLIK) trafiła do nas (do Punktu Zwycięstwa jak i do naszej ojczyzny 😉 ) polska edycja gry: Coatl. Pierwotnie wydana przez Kanadyjskie wydawnictwo Synapses Games (👉KLIK) stworzone i reprezentowane przez Carla Briere (wcześniej m.in. CMON) i właśnie tym tytułem zawitało na salony.

Autorów gra ma dwoje, nie są oni (jeszcze) zbyt znani na naszym podwórku: to Pascale Brassard i Etienne Dubois-Roy i ciężko znaleźć jakieś informacje na ich temat.

Gdy uchyliłem wieko gry, kolory przeniknęły przestrzeń wokół mnie, świat nabrał innych barw, dobro stało się jeszcze lepsze, a zło przyczajone musiało udać się na wygnanie. Oto objawiła się „Instrukcja” – całkiem zgrabnie napisana, choć nie powiem, żeby było to arcydzieło i kilka zasad musiałem mocniej analizować, a nawet przedyskutować przed rozgrywką, tak aby nie budziły niczyich wątpliwości. Następnie pojawiły się komponenty, sprawdźcie – ja znalazłem 54 kart proroctw, 15 kart świątyni (tylko po co ?), plansza zasobów, a jak się odwróci to i plansza punktacji, 4 plansze gracza, 3 woreczki (na części naszego Coatla, 12 żetonów ofiary, znacznik pierwszego gracza oraz 150 fragmentów coatla w pięciu kolorach (spójrzcie na zdjęcia). Co do zastanych elementów, to muszę przyznać, że są bardzo dobrze wykonane, po rozłożeniu gra cieszy oko i może wzbudzać zainteresowanie postronnych obserwatorów. Gdy zdarzyło mi się rozłożyć grę w pociągu intercity, konduktor pogratulował, pasażerowie bili brawo, a maszynista dojechał na czas do stacji Gdańsk Główny.

Coatl - komponenty gry

Coatl – komponenty gry

Akceptacja

Bez wątpienia (ameryki nie odkryje), jest to gra logiczna (mechanika oscyluje wokół: zbieraniu zestawów, budowania wzorów i zarządzania ręką) z bardzo prostymi zasadami. Trafiamy w czas i przestrzeń na tereny obecnego Meksyku – gdzie trwają wybory Wysokiego Kapłana Azteków, a zostanie nim ten, kto bardziej dowiedzie swojej wartości i zaimponuje bogom poprzez stworzenie najbardziej skomplikowanej, eleganckiej i punkto-dajnej rzeźby pierzastego węża Coatla.

 

Jak tego dokonać, no cóż, nie jest to skomplikowanie, wystarczy przeczytać instrukcję, trochę pogłówkować, mieć odrobinę szczęścia i … gotowe. A dokładniej, choć w skrócie, każdy gracz w swojej turze może wykonać jedną akcję. Może albo dobrać fragment Coatla (głowy, ogona lub segmentu ciała – czyli jak w życiu) z planszy zasobów, albo wybrać kartę (karty) proroctw tak aby mieć maksymalnie pięć na ręku (te karty położone przy naszym wężu mogą dać nam punkty zwycięstwa). Ostatnią akcją jaką możemy wybrać w swojej turze jest składanie swojego Coatla (w tym samym czasie możemy budować maksymalnie dwa węże).  Gra kończy się w momencie gdy jeden z graczy ukończy swojego trzeciego Coatla lub w zasobach nie ma żadnego fragmentu ciała (zarówno w woreczkach jak i na planszy zasobów). A później, to już tylko podliczymy punkty i ta osoba, która ma ich najwięcej zostaje zwycięzcą czyli Wysokim Kapłanem Azteków czyli to już jest coś 😉 – ja nawet wpisałem do swojego CV.

 

Coatl - komponenty gry

Coatl – komponenty gry, plansza zasobów.

 

Rewerencja

Musze przyznać, że Coatl mimo, ze nie zaskoczył mnie niczym nowym w tym obszarze gier to jednak dostarczył bardzo przyjemnej rozgrywki. Jest to kolejna pozycja, którą mogę zachęcać (łowić) nowych graczy do wejścia w nasze hobby. Ale też i nieco bardziej zaawansowany gracz może znaleźć w niej sporo przyjemności i główkowania. Dobrze, się skaluje niezależnie od ilości graczy i zarówno grając w dwie, trzy czy cztery osoby za każdym razem czerpałem sporo frajdy z gry. Oczywiście przy różnych składach osobowych trzeba stosować inne taktyki, im nas więcej tym szybciej następuje rotacja części naszego Coatla. Wspomnę jedynie, że gra posiada całkiem sprawny tryb solo gdzie rozgrywamy bój z automą.

Jeśli chodzi o klimat, to pomimo, że jest to gra abstrakcyjna – bardzo dobrze wykonane ilustracje i szata graficzna, powodują, że duch ameryki prekolumbijskiej, aż się wylewa. Co niewątpliwie wzbogaca rozgrywkę i poszerza nasze horyzonty. Aż czasem żałowałem jednak, że motywów na kartach jest tak mało. Regrywalność, w szczególności poprzez karty proroctw jest całkiem spora, co gwarantuje, że gra nie znudzi się zbyt szybko i zapewni nam wiele godzin rozgrywki (choć nikogo nie namówiłem na trzy rozgrywki po kolei). Warto wspomnieć, że jeżeli ktoś lubi negatywną interakcję to w tej grze jej praktycznie nie uświadczy – co najwyżej poprzez zabieranie kart lub części naszego puchatego węża. Ale osobiście nie uważam tego za wadę.

Na wielki plus zasługuje plastikowy insert, który znajdujemy w pudełku, lubię dostawać gry gdzie wszystkie elementy gry można sprawnie spakować, nie latają a rozpakowanie i spakowanie nie wymaga przygotowań logistycznych na miarę operacji Fall Weiss.

Co do minusów, to da się znaleźć kilka. Po pierwsze planszetki graczy są bardzo cienkie i po dość krótkim czasie zauważyłem, że się zaczęły zużywać. Może to przeszkadzać, szczególnie dlatego, że gra jest po prostu ładna, a ten element dość szybko zaczął odstawać, jakby szybciej się starzeć.

Kolejnym minusem, którym chcę się z wami podzielić, to są to karty Świątyni – wydaje mi się, że zostały dodane trochę na siłę. Oczywiście można dzięki nim podbijać swój stan punktów jednak w praktyce czułem, że były jakby z innej bajki. Zdarzały mi się rozgrywki gdzie gracz lub gracze w ogóle z nich nie korzystali.

No i ostatni minus, jak już wspominałem (może to być odczytywany jako plus 😉) za mało różnorodności na kartach proroctw … ja bym chciał więcej !!!

Na koniec minusów muszę zasygnalizować, że grając z osobą z zaburzeniami w rozpoznawaniu barw mieliśmy mały problem przy odczytywaniu kart.

Coatl - karty proroctw

Coatl – karty proroctw

Kilka uwag co do nazwy

 

Nie ulega wątpliwości, że nazwa gry Coatl nie jest zbyt oczywista w szczególności w zestawieniu z naszym rodzimym językiem.

Nie jestem lingwistą, a swoje przemyślenia opieram co najwyżej na obserwacjach lub będąc bardziej precyzyjny wsłuchiwaniu się w brzmienie otaczających mnie dźwięków. Coatl był to pierwszy dzień 13 dniowego okresu w kalendarzu azteckim i jak łatwo się domyślić, reprezentowany był przez wystylizowany wizerunek opierzonego węża. Dzień ów był pomyślny, pozwalał zapomnieć o trudach dnia codziennego i co istotne był uważany za święty.  Aztekowie wierzyli, że bezinteresowne działanie w tym dniu przyniesie im błogosławieństwo bogów (skąd my to znamy 😉). Symbolem Coatla jak już wskazałem był wąż – dla Azteków święte stworzenie (co nie powstrzymywało ich od wprowadzenie tego gada do swojego menu). Wymądrzając się dalej dodam, że węże symbolizowały Quetzalcoatl, czyli pierzaste bóstwo, uważane za boga życia, mądrości, dnia i wiatru. Coatl to również reprezentant Coatlicue bytu będącego personifikacją ziemi.

Coatl - instrukcja, karty proroctw i planszetka zasobów

Coatl – instrukcja, planszetka zasobów i karty proroctw

Zakończenie

W tym miejscu bardzo chciałbym podziękować scenarzystom filmu Apocalipto – Melowi Gibsonowi i Farhadowi Sahinie, którzy gdy poprosiłem ich o pomoc przy tworzeniu tej recenzji, odesłali mnie na przysłowiowy szczaw, bo oni Tworzyli film o Majach, a ja tu o jakiś Aztekach. Dużo bardziej jednak dziękuje w imieniu Punktu Zwycięstwa wydawnictwu Portal Game za przekazanie gry do recenzji. Wierzę, że nie żałują.

 

*Epilog – a jednak jeszcze to nie koniec

Jak napisałem powyżej – autorów gra ma dwoje, są to Pascale Brassard i Etinne Dubois-Roy. I tak jak odnajdziesz powyżej, niewiele na ich temat wiadomo. Ale ostatnimi czasy udało mi się przeprowadzić, krótką rozmowę z mieszkającymi na co dzień w prowincji Kanady Quebecu twórcami. Dzięki czemu, możemy dowiedzieć się czegoś więcej na ich temat.

Otóż Pascale i Etinne są parą od 18 lat i mają razem trójkę dzieci. Zamiast oglądać telewizję, postanowili spędzać razem trochę czasu (który pozostał im po pracy i zajmowaniu się pociechami) tworząc coś kreatywnego. Ulubionymi grami Pascale są: Sagrada i Tajniacy, zaś Etinne: Brass Birmingam a do gry solo Mage Knight. W nowoczesne gry planszowe grają od ok. 15 lat zaczynali od Catan, Wsiąść do pociągu, 7 Cudów Świata czy Cytadela (Czyli całkiem podobnie jak ja wielu Polaków). Coatl to ich pierwsza gra, jednak mają w zanadrzu kilka prototypów. A w 2022 r. wyjdzie ich druga wspólna gra – Coatl Karciany. Temat aztecki pojawia się nie bez przyczyny. Etinne jest z wykształcenia historykiem i wykorzystał swoją wiedzę. Poza graniem w gry Pascal uwielbia sztukę w niemal każdym rodzaju – maluje, rzeźbi w drewnie, lepi w glinie czy ukłąda mozaiki. Etinne bardziej aktywnie spędza czas gdyż uprawia karate. Wspólnie razem grają w ping ponga !!!

Z tego miejsca bardzo serdecznie pozdrawiam Pascale i Etinne i jako Punkt Zwycięstwa liczymy, że kolejne gry osiągną sukces co najmniej taki jak Coatl a także, że odwiedzą nas w naszym lokalu w Warszawie.

 

 

Konrad (więcej o mnie 👉KLIK)

Loading spinner